Tegoroczna trasa Kult Unplugged, organizowana przez Stodołę, zaczęła się dwoma koncertami w Stodole właśnie, 4 i 5 marca. Jak się okazało nie wolno już stosować nazwy Unplugged, gdyż została zastrzeżona przez MTV. Anplakt, Akustik, Bez prądu, byle by nie Unplugged. Mieliśmy dwie próby – 1 i 3 marca, jak zwykle w Proximie, na swój tegoroczny repertuar wybrałem piosenki „Hej czy nie wiecie”, „Kiedy w Polsce będą Chiny” i „Kochaj mnie”, tę ostatnią do wykonania w duecie z Kazikiem. Dla urozmaicenia występu zdecydowałem się wykonać własnoręcznie czołg, w którym bohatersko przemieszczałem się w trakcie wszystkich 14 koncertów. Czołg jest wykonany ze sklejki, pięknie pomalowany, ma światełka, klakson, lusterko, uchwyt na piwko, działko strzelające bańkami mydlanymi i inne elementy ozdobne, a nawet użytkowe. Ma, ponieważ przetrwał cudownie całą trasę. Woził go, z niemałym poświęceniem, kierowca (mistrz żonglerski) Rysio na pace minibusa, a nosiliśmy go najczęściej z Dr Yrym, na scenie zaś dzielnie wspomagali mnie Seba (akustyk odsłuchowy) i Budzik (muzyk, pełniący funkcję technicznego od instrumentów). Yry wykonywał „Krutkie kazanie”, „Cocoa Augen” i „Krew jak śnieg” w duecie z Kazem, Janusz zaś „Niejeden”, „Oni tu są” i „Totalną militaryzację” z tatą. Po pierwszej, piątkowej Stodole nadmiernie się ubawiłem, w związku z czym drugiego dnia grałem w „osłabionym składzie”, ale, o dziwo, było całkiem fajnie i brawurowo. Repertuar tym razem dobrze dobrany. „Kochaj mnie” -w peruce, futrze, czerwonych rajstopach i w dmuchanych cycach, w których było mi bardzo do twarzy. 9 marca (bezpośrednio po dyżurze) był koncert w Szczecinie, w nowej Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza. Budynek mi się nie spodobał. Na ten dodatkowy, „dokupiony” koncert wiózł nas wyjątkowo Sławek. Był to wariacki wyjazd, w tę i z powrotem do W-wy. 10.03 (czwartek) wziąłem zatem urlop. 12 marca mieliśmy z Zacierem koncert charytatywny w klubie Fugazi na w-wskiej Pradze dla środowiska medycznego, zaś 13 marca (niedziela) Anplakt w Poznaniu (tradycyjnie w Auli Mickiewicza). Po koncercie udaliśmy się gromadnie do Kultowej, w której spożyto sporo. Opróżniłem dla hecy, między innymi, kubeł z lodem na swą własną głowę. Wracając nad ranem do hotelu zgubiłem się i długo błądziłem po mieście, do momentu, kiedy przypadkiem znalazłem się na Placu Solnym we Wrocławiu… Stamtąd już sprawnie trafiłem do hotelu. 14 marca (urlop) byliśmy znów w Szczecinie, zaś 15 marca (urlop) wystąpiliśmy w Toruniu w pięknym, nowym obiekcie CKK Jordanki. Powrócilim w nocy, a 16 i 17 dzielnie prowadziłem zajęcia ze studentami. 18 marca (piątek) rano współorganizowałem konferencję Nefrologiczną w Hotelu Marriott, zaś po południu trafiłem minibusem Rysia do Wytwórni w Łodzi na kolejny Anplakt. Drugie skrzydło trasy rozpoczęło się po świętach, 1 kwietnia (piątek – urlop). Sala Audytoryjna WCK we Wrocławiu wyprzedana (zresztą jak większość). Od kilku dni walczyłem z kaszlem w przebiegu alergii/infekcji, pobierałem antybiotyk, steryd wziewny i doustny oraz Zyrtec, mimo to koncert udało się obronić, choć piałem trochę bardziej niż zwykle. 2 kwietnia – CK Katowice, przed koncertem odwiedziliśmy i wyściskaliśmy Shreka, po koncercie biesiadowaliśmy z Janem Niezbędnym i jego bratem. 3 marca – koncert w Krakowie, w Auditorium Maximum UJ w „osłabionym składzie”, ale bardzo udany. Powrót bezpośrednio do pracy pociągiem o 4:51. 5 (wtorek) i 6 kwietnia – Gdańsk (urlop). Ołowianka, Filharmonia Bałtycka. 6.04 spacer po Gdańsku, ostatnia płyta Davida Bowie w końcu zabrzmiała w uszach. Po drugim koncercie – krótka noc i pociąg do W-wy i pracy o 4:56. 8.06 dyżur. Ostatni wyjazd – w niedzielę 10.04 – Lublin, Centrum Kongresowe Uniwersytetu Przyrodniczego. Po koncercie night tour po mieście, 11 kwietnia (poniedziałek, urlop) – ostatni koncert, Białystok, Filharmonia Podlaska. Powrót pociągiem 5:16 do pracy. Piękne koncerty, zadowoleni widzo-słuchacze, chłopaki z Kultu jak zwykle mili. Podziękowania dla nich, współgości, Piotra Wieteski, Irenki i grupy szturmowej Stodoły, Rysia, akustyków Seby i Kajtka, Budzika, świetlika Jolo, całej ekipy technicznej. Być może do zobaczenia na kolejnych anplaktach.

Dodaj komentarz